niedziela, 23 lutego 2014

Kamil Stoch

-Tato, tato-krzyczałam wchodząc do domu- Chodź szybko! Mam niespodziankę 
-Już idę- powiedział mój tata-Co ty zrobiłaś z włosami ? Były czarne a są brązowe. Jest Ci ślicznie ale wielkie zaskoczenie 
-Podoba Ci się? To super! Ale się stresuje nie wyobrażasz sobie. Oni nawet nie wiedzą że masz córkę! 
-To się dowiedzą. Pokój masz sama. Będziesz moją asystenką. Tylko pamiętaj nie spoufalaj się aż tak mocno z chłopcami. 
-Tato! Jak możesz! Jadę na igrzyska bo kocham skoki i chce zdobyć doświadczenie a nie bzykać się z nimi!
-Laura! Jak ty się odzywasz!?!? 
-Mówię prawdę. 
-Nie chce słuchać dalej twoich racji idź się pakuj. 
-Dobrze dobrze 
Poszłam na górę. Z tatą mam dobry kontakt. Spotykamy się co tydzień bo rozwiódł się z mamą. Ale teraz kiedy skończyłam studia dziennikarskie mam prawo wyboru z kim chce spędzać czas. Wybrałam tatę. Mama źle mnie traktowała. Nigdy nikomu o tym nie mówiłam. Kazała chodzić mi na castingi. Ona chciała być modelką. Ale była za gruba. Mi nie pozwalała jeść nic innego prócz warzyw. Więc wpadłam w anoreksję. Tata pomógł mi się wyleczyć. On niewie dlaczego popadłam w chorobę. Ale nadal jestem modelką. Dziś nawet miałam sesje do Vouga. A potem byłam w maku. Wiem mądre. 
-Spakowana-krzyknęłam
-Dobrze do jedziemy, wszyscy na nas już na lotnisku czekają
Po 20 minutach byliśmy na lotnisku. Pięknie to wyglądało jak chłopcy siedzieli i gadali czekając na nas. 
-Chłopcy-zaczął mój tata-To jest moja córka Laura. 
-Hej-powiedziałam wychylając się za taty
-Hej-wydukali wszyscy skoczkowie na raz
-Samolot do Soczi odlatuję za 30 minut odprawa zamknięta
-Kurwa-wrzasnął Mój tata-Odprawiliście się?
Spojrzał na chłopców a oni przecząco pokiwali głowami. W tym czasie ja podeszłam do terminalu i zaczęłam bajerować.
-Dzieńdobry ja nazywam się Laura Kruczek i mam za chwile samolot do Rosij moge prosić bilet. 
-Tak-powiedział dosyć młody pan nie skromnie mówiąc zakochał sie we mnie
-Dziękuje ja jestem też z tatą i skoczkami ale nie zdążyliśmy na czas
-Ja wam pomogę tylko ich zawołaj
-Tato chodź i weź chłopaków bo się spóźnimy
Zdziwieni podeszli do mnie i pokazali paszporty 
Po odprawie podszedł do mnie Stoch.
-Jak to zrobiłaś nawet mi nie chciał ustąpić 
-Trzeba być piękną 23 latką żeby bajerować a nie
-W dodatku miłą i skromną-zaśmiał się Kamil
-A jak  :) 
W samolocie usiadłam z Jankiem Ziobro. Polubiłam chłopców tylko Maciek ciągle smutny chodzi. 
Stuardessa podeszła do mnie i aż jej oczy zaczęły błyszczeć. Myślałam że to ze względu na Janka ale ona odezwała się do mnie. 
-Laura Kruczek?-zapytała-Czy mogę prosić o autograf ja mam nawet pani zdjęcie gdzieś to ja przyniosę. 
-Ty sławna jesteś?!?!?-dopytywał się mój towarzysz-Aktorka?
-Nie-zaśmiałam się-Jestem modelką
Wtedy przyszła "moja fanka" i podała mi moje śliczne zdjęcie.
-Proszę-podałam jej zdjęcie z podpisem-Masz ładne moje zdjęcie i jesteś moją pierwszą fanką.
Po 1h lotu byliśmy w Soczi. 
-Ładnie tu- powiedziałam do Kamila który stał obok mnie
-Kochani-zwrócił się do nas tata- Przepraszam bo to ja nawaliłem, Lauruś tylko się nie wściekaj i wy chłopcy też nie. Bo mamy do dyspozycji tylko 4 pokoje a ja muszę być z drugim trenerem i Hmmm Laura z kim chcesz być w pokoju z naszych skoczków.
-Boże tata myślałam że ktoś umarł-zaśmiałam się-Nie wiem mi to obojętnie zależy kto nie ma pary.
-Kamil nie ma-powiedział Dawid
-No to jestem z Kamilem pasuję ci?-zwróciłam się do Stocha
-Z taką skromną zawsze 
-Nie gniewacie się?-spytał z nieufnością tatuś
-Nie-odparliśmy w tym samym momencie
-Kamiś-
Nie mogę oderwać wzroku od Laury. Jaka ona piękna. Pewnie ma chłopaków na pęczki. No cóż jakoś się z tym muszę pogodzić. Ona mnie nie chce. 
Weszliśmy do pokoju. Miała tyle ciuchów że ona zajęła szafę a ja małą szafkę. Nie chciała aż tyle miejsca ale jak ma tyle rzeczy to się jej przyda. 
-Kamiś-zaczęła-Idziemy pozwiedzać? Nudzi mi się!
-Pewnie Lauruś-odparłem
-Tylko się przebiorę.
Wyszła z łazienki bardzo ładnie ubrana.
-Nie będzie Ci zimno?-zapytałem
-Nie! Jak mam przy sobie drugie 36,6!
-Mam cię przytulić?
-Wreszcie załapałeś! Niby taki mądry a jednak taki nie domyślny!
Poszliśmy na skocznie. Ja mistrz Facebooka musiałem zrobić sobie zdjęcie ze skocznią.
-Wyglądasz inaczej-stwierdziła Laura patrząc na zdjęcie
-Ale dobrze czy źle?
-Inaczej!
Posiedzieliśmy jeszcze i pożartowaliśmy z godzinkę i ruszyliśmy w stronę hotelu. 
-Laura-
-Dzieciaki-powiedział Trener wchodząc do naszego pokoju-Jutro bal macie się ładnie ubrać. Do Laury nie mam wątpliwości ale co do ciebie Kamil....
-Trenerze-żalił się skoczek-Ja ubiorę się tak że wam miny zżędną
-Nie wątpię
A ja siedziałam i śmiałam się z nich do rozpuku. 
Tata wyszedł umyłam się i ubrałam w piżamki. Wtuliłam się w mojego współlokatora i zasnęłam. 
Następnego dnia ubrałam się 
I zeszłam na śniadanko. Pogadałam z chłopakami pośmiałam się i ruszyłam zwiedzać. Oni mieli treningi więc nie mogli iść ze mną. Nic ciekawego nie znalazłam więc wróciłam do pokoju.  
-O jezu jak się martwiliśmy-krzyknął Maciek jak weszłam do pokoju
-Maciuś ty zawsze się martwisz i jesteś smutny-nabijałam się ze skoczka
-Ej znowu wszyscy mówią że ze mnie smutas!
-Sam sobie wyrobiłeś tą opinię!
-Ja jestem bardzo wesołym człowiekiem.
Już miałam coś powiedzieć ale Kamil wpadł do pokoju.
-Laura możemy porozmawiać?-spytał
-Jasne
I wyszłam z pokoju za Kamilem.
-To co chciałeś-spytałam
-Bo dziś jest bal i pójdziesz ze mną?-jaki nieśmiały się zrobił
-Tak -byłam wbiebowzięta i przytuliłam Kamilka
-Godzinę później-
-Kamil ja już gotowa pokaż się
-Wychodzę 
-Wyglądasz idealnie a to ja miałam być gwiazdą wieczoru !
-Hahahahha ty też najgorzej nie wyglądasz
-Wiem :)

-Chodźmy już
Złapał mnie za rękę i wyszliśmy z pokoju.
Tańczyliśmy bardzo długo. Było bardzo ciepło więc wyszłam na chwilę na balkon. Gdy tak stałam podszedł do mnie Kamil i objoł od tyłu. 
-Pięknie wyglądasz
-Dziękuje-mruknęłam cicho
-Laura
-Kamil
Zaczęliśmy mówić w tym samym momencie.
-Zacznij-poprosiłam
Obróciłam się do niego, jego Usta były kilka milmetrów ode mnie. Ustałam na palcach i pocałowałam go. Objoł mnie i odwzajemnił pocałunek. Ta noc była najwspanialszą w moim życiu.

środa, 19 lutego 2014

Witam!!! :D

Waitam wszystkich będą na tym blogu pojawiać się jedno party! Proszę bardzo o komentowanie a pierwsza historia już niedługo!!!!

Maciej Kot

Znowu przyszła ta chwila! Ta której tak bardzo nie nawidze a za razem kocham. Blokuje mnie. Nie mogę się ruszyć z miejsca. Zaczynam krzyczeć. Nie wiem nawet po co i tak mnie nikt nie usłyszy bo Natalka Wyjechała i wraca za tydzień. Muszę wziąć here. Nie wytrzymuje. Nogi się pode mną uginają. Czołgam się do szuflady biorę strzykawkę i wstrzykuje sobie w udo. Nadeszła chwila ukojenia. Ale ja nie chce tak żyć że raz jest dobrze a zaraz potem znowu jestem smutna. Coś muszę ze sobą zrobić. Ale 20 minut potem ten pomysł wydaje mi się tragiczny. Od kiedy biorę? Od kiedy moi rodzice zginęli w wypadku a mi została tylko moja przyjaciółka. Nie jestem typową narkomanką znaczy w pewnym sensie. Chodzę do pracy jako kelnerka nie mam jakiś pojebanych znajomych ale biorę i to jest problem mojego życia. Za 30 minut muszę iść do pracy. Wstaje z podłogi ubieram coś wygodnego bo w pracy i tak dostanę mundurek.
Wyszłam z domu i udałam się na pieszo do pracy bo nie była daleko. Przebrałam się szybko w mundurek i zaczęłam pracę. Około 22 do restauracji przyszli nasi skoczkowie. Tak dobrze czytacie skoczkowie reprezentacji polski. Jestem ich fanką od małego. Tata zaraził mnię tą pasją. Usiedli w mojej strefie więc to ja będę ich obsługiwać. Poczekałam 10 minut i poszłam przyjąć od nich zamówienie. Trudno było się skupić widząc ich uśmiechnięte twarze. Z zebranym zamówieniem poszłam do kuchni. Znowu zaczęło mnie mndlić. Szybko znalazłam swoją torebkę i wybiegłam do toalety. Wstrzyknęłam sobie heroinę i wyszłam z ubikacji. Zamówienia skoczków były już gotowe więc zaniosłam im je. 
-Życzą sobie panowie coś jeszcze?-zapytałam najmilej jak potrafiłam 
-Nie dziękujemy-powiedział Kamil Stoch w imieniu całej kadry
-Dobrze jak coś będzie potrzebne proszę mówić.
Potem podeszłam do nich tylko z rachunkiem i tak moja przygoda ze skoczkami się skończyła. Ok. 3 rano wychodziłam z pracy. Idąc do domy wycjągnęłam skręta i zaczęłam się zaciągać. 
-Maciek Kot-
Właśnie wyszedłem od Kamila z mieszkania i udawałem się w stronę mojego kiedy zobaczyłem tą śliczną kelnerkę która nas dziś obsługiwała. Paliła.
Ale była taka piękna. Podszedłem do niej. 
-Hej-przywitałem się-Jestem Maciej Kot. Dzisiaj nas obsługiwałaś w restauracji. Kojarzysz?
-Hej-odrzekła cudownym czarującym głosem-Jakbym mogła nie pamiętać moich ukochanych skoczków
-Interesujesz się skokami? 
-Tak! A ty nie powinienieś pójść spać? Bo wiesz jutro masz zawody w Wiśle a ty nawet tam nie jesteś!
-Czepiasz się. Zakopane nie jest tak daleko zdążę dojechać. A co do spania to masz rację. 
-Wiem, zawsze mam. 
-Haha jedziesz jutro na zawody?
-Nie :( ale będę w Zakopanym
-Objecujesz?
-Tak nawet mam bilet :)
-A spotkamy się po zawodach?
-Hmmm czemu nie ale Objecasz teraz ty mi coś?
-Tak pewnie
-Bd 2 razy w pierwszej 10
-Ale....-popatrzyła na mnie tak że nie mogłem zaprotestować- Objecuje
-Dziękuje za zaproszenie masz mój numer-podała mi kartkę przytuliła mnie i poszła w swoją stronę a mnie zamurowało. W całym ciele poczułem motylki.
-3 dni potem-
Za godzinę powinnam wyjść żeby zająć przyzwoite miejsca na trybunach. Maciek do mnie nie zadzwonił. Chyba nawet wiem dlaczego. Po prostu mu się nie przedstawiłam. Jak mogłam o tym zapomnieć. Głupia jestem. Nie wiem dlaczego ale po prostu ubrałam się najładniej jak potrafiłam. Może jednak umówię się z Maćkiem? 
O ustalonej godzinie weszłam na trybuny. Skoki się zaczęły. A podium było wymarzone! Pierwszy był Kamil Stoch drugi Gregor Schlirienzauer a trzeci Maciej Kot! Lepszego podium chyba już być nie mogło . Znowu poczułam głód. Ale nie taki zwykły tylko narkomański.  Biegłam gdy nagle na kogoś wpadłam. Podniosłam głowę był to Piotrek Żyła. 
-Hej-wydukałam-Przepraszam ale muszę do toalety
Piotrek odsunął się a ja pognałam do WC. Nie było kolejki więc szybko mogłam ukuć się w nogę. Ojeny jak ulga. Wyszłam z toalety a przed nią stali Stoch, Żyła i mój Maciuś.
-To ta kelnerka-spytał Żyła, miły nie ma co
-Tak to ona-potwierdził Stoch
-Ola jestem-uśmiechnęłam się
-Ładne imię-powiedział Kamil i mnie przytulił
-Ej-krzyknął Maciek-Miałaś iść ze mną na randkę dziś a nie podrywasz żonatego.
-Randka?-podroczę się z nim-Nie dzwoniłeś a teraz z randą wyskakujesz?
-Ola proszę pójdź ze mną zależy mi
-Dobrze
-Tylko to?-zdziwił się Piotruś-Eeee Maniek wyrwij ją bo się wg nie obraża
-Hahahaha dzięki za radę-śmiał się Kot-Ola ja już przebrany idziemy?
-Tak!
Szliśmy uliczkami Zakopca kiedy znowu dopadł mnie głód. Szybko połknęłam tabletkę. Ale Maciej się zorientował co to jest.
-Bierzesz?-spytał
-Ja-rozpłakałam się po raz pierwszy tak bardzo tego żałowałam-powinnam ci powiedzieć wcześniej. Przepraszam
Uciekłam! Znaczy biegłam i nagle ktoś złapał mnie za ramię. Odwrócił i pocałował. Jego usta smakowały cudnie. Otworzyłam oczy to był Kocur. Zaczęłam odwzajemiać pocałunek. 
-Kocham Cię-powiedział-wyleczymy cię z nałogu
-2 lata potem-
Co działo się ze mną przez te 2 lata? Chodziłam na odwyk. Zaręczyłam się z Maćkiem i dziś biorę z nim ślub.
Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie.
---------------------
Jejejeje pierwszy za nami i ja uważam że wyszedł nieźle i jest długi :* 
CZYTASZ=KOMENTUJ